Trudne początki pracy barmana

barman praca jak zaczac poczatki

Trudne początki pracy barmana

Trafiłeś tutaj, bo w twojej głowie pojawiła się chęć, spróbowania swych sił w roli barmana? Trafiłeś tutaj, bo szukasz miejsca w którym ruszysz z tematem? Być może szukasz szkolenia? Kursu barmańskiego w internecie? Zastanawiasz się, jak zacząć pracę z  barem? Jak inni ją zaczynali? Dowiesz się, napewno jak zaczynał swoją przygodę z barem autor tekstu. Jakie są najprostsze i najszybsze drogi, do rozpoczęcia cieżkiej pracy, nad przygotowywaniem cocktaili. Zapraszamy do zapoznania się z naszym artykułem.

barback, barman, jak zaczac, praca, gastronomia,
Pomoc barmańska tzw. bar-back, to niezastąpiony kompan za barem.

Praca w gastronomii lekka nie jest, długie nie normowane godziny pracy, ciągły ruch, stres i często nerwy które przecież musimy trzymać na wodzy. Ja jestem osobą, która lubi pracować pod wpływem stresu.  Wręcz gdy nie ma stresu, ruch jest słaby i brak potocznie określanej  tabaki. Zwalniam, czuję się wręcz ospały..  Ale tylko gdy lokal się wypełnia ja przyspieszam automatycznie, lubię stres.. Bez planowania do przodu kilku czynności, odbierając właśnie kolejne zrzędu zamówienie nalewając właśnie alkohol do jiggera, czuł bym się znudzony... Więc jak ty myślisz, czy odnalazł  byś się w stresującej sytuacji?  

My pracujący wiemy,  a osoby które z gastronomią doczynienia nie miały, mogą się tylko domyślać, gość nie zawsze jest miły. Czesto nie potrafiący dokładnie sformułować swojej prośby, będzie walczył o swoją rację, mimo że faktycznie jej nie ma. Często być może wprost z swej natury, stworzy problem mimo braku jego istnienia. Gastronomia to praca ciężka, i nie ma co tego ukrywać. Lecz to również branża, w której możemy zarobić naprawdę dobre pieniądze, a możemy poznać naprawdę ciekawych ludzi, i przeżyć chwilę które warte są przeżycia. 

Jak zacząć z gastronomią, wybór pracy za barem

Pamię­tam… Pamię­tam jak dziś, mia­łem 18 lat, do sąsied­niego domu wpro­wa­dziło się dwóch star­szych gości. Pamię­tam jak stop­niowo zara­ża­li mnie, czymś co niezaprzeczalnie zmieniło moje życie, bar­mań­skim bak­cy­lem... Uczy­łem się pod­sta­wo­wych zwro­tów, obsługi sprzętu bar­mań­skiego, ogól­nie jednym słowem dobrej pracy barmana. Pierwszych trików flair, pierwszego zrobionego syropu, czy przeprowadzonej maceracji i infuzji... Pierwszego wykreowanego cocktailu i podstawowej wiedzy o alkoholach, którą wytrwale studiowałem i po dzisiejszy dzień studiuje. Wszak rynek alkoholi powiększa się w tępie bolidu Formuły 1, a trendy zmieniają jak kratka w modnej sukience sąsiadki.

Praca styl życia barman
Praca? Czy styl życia?

No Tak... Dziś jako bar­man z wie­lo­let­nim sta­żem, latami wypełnionymi doskonaleniem pasji, a także złymi i dobrymi doświadczeniami. Mogę podsumowując rzec, iż mia­łem nie­by­wałe szczę­ście. Na mojej dro­dze spo­tka­łem wielu życz­li­wych ludzi, jedni słu­żyli dobrą radą i chęt­nie dzie­lili się swo­ją wiedzą, inni natomiast robili żarty z „świe­ża­ków”. I może nie do końca zamierzenie, ale nie raz dali cenną nauczkę, która będzie zapa­mię­tana na zawsze. Mia­łem oka­zję pra­co­wać z jed­nymi z najlep­szych jak rów­nież z takimi któ­rzy nie koniecz­nie nimi byli, ale nawet kró­lowa Elż­bieta nie uświa­do­miła by im, że tym razem racja nie leży po ich stronie. Wpa­jane mi, niczym tabliczka mnożenia pod­stawy, czytane komentarze od gości, czy wódka z naprawdę fajnymi ludźmi na zapleczu. Treningi flair z Jakubem, ha tyle butelek poleciało..

Niczym deka­log dany Moj­że­szowi, ja uczyłem się od innych,  ustalałem swoje zasady i jak każdy chyba,  po części kreowałem swój styl. Uczyłem się klasyki, bo klasyka to podstawa, pamiętajcie!

I wiecie co...

Naprawdę dobrze się bawiłem, to cały czas była świetna zabawa. Dawano oczywiście rady, a także instru­owano o bar­mań­skich nawy­kach, sposobach i sztuczkach, mają­cych poprawić moje barowe umiejętności. Oczy­wi­ście nie wszystko było piękne. Porażki kreują charakter, niepowodzenia często budują. W gastronomii często można trafić, na mobbing ha jednak to słowo jest najbliższe. Zdarza się że ekipa "jedzie" po młodych. Trzeba zrozumieć, nic dziwnego, gdy często muszą patrzyć na ciągle zmieniających się współpracowników. Często chociaż rzadziej w dobrych znanych miejscach, rotacja jest ogromna. Masa pracowników się przewija,  a nie każdy jest do tego typu pracy stworzony. Doprowadziło to kiedyś napewno, do frustracji. Myślę że większość ludzi w branży, z długim stażem miało taki przypadek. Moment gdy poraz kolejny wpada na zmianę nowy pracownik, który często nie może pomóc, a jedynie przeszkodzić w pracy, spowolnić ją. Nie posiadający ani umiejętności, ani jak się wydaje zmysłu percepcji..  Ale hmm.. Czy pamiętasz nasz pierwszy dzień w pracy? Jak on wyglądał? Może warto przypomnieć sobie? 

Jak straciłem cocktailowe dziewictwo..

Więc jak zacząłem swoją przygodę? Moj pierwszy raz z barem, swe dziewictwo straciłem w nietypowy sposób. Wszystko zaczęło się pewnego, z pozoru zwyczajnego wieczoru... Na imprezie poznałem dwóch gości, którzy odmienił moje życie. Oczywiście odmiana nie nastąpiła o piątej rano, gdy wracaliśmy na after.. Chociaż decyzja długo nie trwała, to nauki od tych dwóch wariatów, których zawsze będę miał  w pamięci, trwały kilka tygodni. Pomogli napisać dobre CV, oczywiście trochę pod rysowane.. A ja wylądowałem w klubie na południu Polski. Pierwsza noc w pracy, a ja wyposażony w podstawową barmańska wiedzę, ćwiczący już na sprzęcie u znajomych. Nie było tak źle, za to barmański świat wciągnął. 

Z pew­no­ścią, ten z pozoru krótki romans... Niezwykle płomienny, pełen uczuć, ale również chwiejny, obfitujący w liczne uniesienia... Czasem w chwile zwątpienia i na pewno liczne fascynujące wzloty, ale też twarde upadki.... Mój mały, prywatny, romans z barem. Ewoluował... Dorósł, przeobraził się w coś trwalszego.. Po prostu prze­ro­dził się w miłość...

Eksplo­ro­wa­nie nie­zna­nych jak dotąd kulinarnych dzie­dzin. Zgłębianie tajników pozyskiwania smaku, utrwalania go, czy łączenia kilku z pozoru różnych smaków.... W pyszną barwną kompozycje. Tak.. Tak... niestety już za późno... Zosta­łem nało­go­wym odkrywcą i poszu­ki­wa­czem. Już ni­gdy życie nie będzie łatwe, od tej pory lawi­ru­jąc w labi­ryn­cie miej­sco­wego super­mar­ketu, zamiast skre­ślać kolejną pozy­cje na liście zaku­pów. Zatrzy­muje się roztargniony co kawa­łek, po raz kolejny układając w myślach, po raz kolejny zacie­ka­wiony jakimś pro­duk­tem. Zachodząc w głowę, jak mógł­bym go użyć. Szykując kolejne miłe zaskoczenie smakowe, wszystko w celu zacie­ka­wie­nia gościaPoszu­ki­wa­nie nowych sma­ków, niczym sex-owna kobieta, zaj­muję zaszczytne miej­sce w moich myślach. Bez wąt­pie­nia moja praca, to moja pasja. Bez wątpienia moja praca, stała się znaczącym czyn­ni­kiem który kre­ował mój cha­rak­ter.. Jednym z wielu doświadczeń które spra­wiły, że w tym momen­cie jestem taką, a nie inną oso­bą…Wiele zwią­za­nych zna­jo­mo­ści nie mówiąc w tym momen­cie tylko o współ­pra­cow­ni­kach, lecz o ciekawych gościach odwiedzających moje miejsca pracy. Te tysiące nie­ty­po­wych sytu­acji, miejsc, chwil i wspomnień. 

Czy warto spróbować swych szans?

Drogi czytelniku, na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam....

Czy bar to praca? styl życia? pasja?

Super że robię, to co kocham i jesz­cze dzięki temu mogę zaro­bić, zwie­dzać wiele pięk­nych miejsc, a wszystko to przy­goda która zaczęła się gdy pierw­szy raz sta­ną­łem za barem
… i co naj­waż­niej­sze trwa w naj­lep­sze do dziś… Gastronomia to branża, dzięki której znając język możemy znaleźć się w dowolnym miejscu na Ziemi. Moja pasja, czyli jeden z nie­wielu zawo­dów w któ­rych sama praca to przy­jem­ność? No dobrze już dobrze, dosyć zachwa­la­nia… Czy warto?

Praca barmana
Barmańskie stanowisko z drugiej strony.

Odpo­wiedz sobie sam, analizując za i przeciw, przecież każdy z nas jest inny, a więc czy minusy tej pracy są dla ciebie do wytrzymania? Sprawą nor­malną jest że naj­trud­niejsze są początki, naj­trud­niej zawsze zacząć i każdy z nas dobrze o tym wie. Lecz jako reali­sta ja dobrze wiem, że tak naprawdę wszystko zależy od nas od samo zapar­cia i dobrego przy­go­to­wa­nia, ta strona jest stwo­rzony w celu uła­twie­nia Wam dotar­cia do celu. Ma wam pomóc znaleźć podstawową wiedzę, i czegoś nauczyć.  Więc jak zacząć?

…wła­ści­wie to jak zacząć pracować za barem?

Ją mia­łem szczę­ście los posta­wił na mej dro­dze odpo­wied­nich ludzi któ­rych spo­tka­łem, a oni chęt­nie dzie­lili się swoją wie­dząumie­jęt­no­ściami. I mimo iż dziś uczeń, być może prze­ra­sta mistrza zostaną zapa­mię­tani na zawsze. Tymczasem droga do zostania prawdziwym barmanem, może być krótka lub długa i trudna, wszystko zależy od was. 

Więk­szość ludzi myślą­cych o zawo­dzie bar­mana (tak bo to zawód a nie tylko praca!!) zaczyna rozmyślać nad przejściem kursu bar­mań­skiego. Taką moż­li­wość, ofe­ruje wiele firm na rodzi­mym rynku. Prak­tycz­nie każdy może otwo­rzyć własną firmę, załatwić wpis do rejestru firm szkoleniowych i wysta­wiać cer­ty­fi­kat potwier­dza­jący ukoń­cze­nie kursu, który sam popro­wa­dzi. Cena takiej przy­jem­no­ści waha się od 500 do nawet 1500 zł w reno­mo­wa­nych szko­łach bar­mań­skich. Jedyne szkoły na które warto zwró­cić uwagę myśląc o pracy za granicą to: MSBiS (Mię­dzy Naro­dowa Szkoła Bar­manów i Some­lierów) ofi­cjalna strona: http: //ms­bis. com/ i SPB (Sto­wa­rzy­sze­nie Pol­skich Bar­manów) ofi­cjalna strona: http: //www. spb-pba. org. pl/. Dlaczego właśnie one? Mianowicie  dla­tego, że jedy­nie te szkoły gwa­ran­tują iż cer­ty­fi­kat będzie ważny za gra­nicą, są międzynarodowymi firmami szkoleniowym. 

sprzęt logo barmański kurs jak zaczac
Logo SPB Stowarzyszenia Polskich Barmanów
Ale czy szko­le­nie jest gwa­ran­cją naszej wie­dzy?

Znam kilku wykła­dow­ców tako­wych szkół, acz­kol­wiek o więk­szo­ści z nich mogę powie­dzieć, to oso­by które już dawno stra­ciły pasję i chęć sze­rze­nia kul­tury cock­ta­ilo­wej. Więc jak to zwy­kle bywa w naszych cza­sach robią, to tylko i wyłącz­nie dla kasy. Oczy­wi­ście nie wszy­scy! I Nie możemy mar­gi­na­li­zo­wać, mie­szać wszyst­kich wrzu­ca­jąc do przy­sło­wio­wego jed­nego worka. Nie ma co ukry­wać i warto zapa­mię­tać mak­symę, że jedy­nym gwa­ran­tem naszej wie­dzy, jeste­śmy my sami!! Wykładowca musiał by zainteresować, po za tym da nam zarys wiedzy, który rozwijać powinniśmy sami. 

Jak to w naszym pięk­nym kraju bywa układy, ukła­dzi­ki… i dzie­dzina jaką jest bar­mań­stwo, nie­stety wcale nie jest w tym aspek­cie wyjąt­kiem. Mia­no­wi­cie zja­wi­sko które dzi­siaj można zaob­ser­wo­wać na Pol­skiej sce­nie baro­wej, to podziały i nie chęć do dzie­le­nia się doświad­cze­niami, zawiść być może zazdrość nisz­czy ducha współpracy, a także rywa­li­za­cji, two­rzą się odrębne obozy… W wielu miej­scach bar­mani z dłuż­szym sta­żem, nie chęt­nie podno­szą umie­jęt­no­ści swo­ich młod­szych kole­gów. Cza­sem rów­nież zauwa­żalna kra­jowa „cecha”, prze­ma­wia i miej­scami sły­chać znany far­ma­zon:
„…my jeste­śmy naj­lepsi, a reszta jest do du**…”. Skoro najlepsi to najlepsi, tworzy się kluby wzajemnej adoracji, izolacja i zamiast dzielić się wiedzą, to wolimy walczyć i oczernić innych. Rów­nież rywa­li­za­cja pomię­dzy lokalami w dużych miastach, jest wręcz nie­zdrowa, jak również sama walka bar­mana, z nieco już prze­sta­rza­łymi dogmatami Sto­wa­rzy­sze­nia Pol­skich Bar­manów (tzn. „SPB”).

To wszystko prze­ja­wia się w nie­chęć, do szko­le­nia mło­dych adep­tów i prze­ka­zy­wa­nia im swo­jego doświad­cze­nia. Może to jed­nak nasza Pol­ska men­tal­ność bierze górę? Albo obawą przed prze­sy­ce­niem rynku, a co za tym idzie bra­kiem ade­kwat­nej do umie­jęt­no­ści pracy? Spe­ku­lo­wać możemy w nie­skoń­czo­ność, lecz tak czy ina­czej na swoje, trzeba za pra­co­wać… To wszystko co u mnie wywo­łuje wręcz spazm i sam się cza­sami zasta­na­wiam: czy śmiać się, a być może cza­sem uro­nić łzę? Bra­k nam jesz­cze tro­chę taktu i ogłady, bez wąt­pie­nia.

Pomy­śl­cie jak czę­sto również na pro­po­zy­cję zro­bie­nia cock­tailu, odpowiedzią jest widoczny grymas. To oczy­wi­ście czę­sto spo­ty­kane, kiedy nasi goście zra­żeni wcze­śniejszymi doświad­cze­niami, bro­nią się rękoma i noga­mi… Ale czy to nie nas, jako głów­nych przed­sta­wi­cieliamba­sa­do­rów cock­tailowego świata takie słowa nie powinny ruszyć, zmu­sić do reflek­sji?? Masa „bar­manów”, tak świet­nie ope­ru­ją­cych malibu i setką syro­pów… bez jakiej­kol­wiek świa­domości, bez jakiej­kol­wiek wie­dzy, zalewa rynek i pro­fa­nuje nasz piękny zawód… Nie trzeba daleko szu­kać… Wystar­czy spoj­rzeć na YouTube, jakie pokazy bar­mań­skie ofe­ruje Pan Janusz wraz z sio­strzeń­cem, na miejscowej remizie. Lub udać się na drinka, do małej tury­stycz­nej miej­sco­wo­ści i skosz­to­wać Modżajto, ser­wo­wa­nego w miej­sco­wym barze

Jak zacząć prace za barem
Być może kie­dyś spo­tkamy się po dru­giej stro­nie?

Oczywiście że zdarzają się perełki, oczy­wi­ście, że cza­sem star­szy pan być może pasjo­nat, zde­cy­do­wa­nie rza­dziej alko­ho­lik spod sklepu. Zasko­czy Was czymś, być morze wie­dzą na temat popularnego crafta, czy single malta…W tym aka­pi­cie przy­bli­żam troszkę moje zda­nie o Pol­skiej sce­nie baro­wej. Lecz to absolutnie moja opinia, i żal tylko trochę patrzeć na to..  Bo narzekamy na poziom, a co robimy żeby go podnieść? Skoro wokół sami słabsi, to czy nie lepiej by było pokazać im to i owo? 

Pow­ta­rzam to moje zda­nie!!

Napi­sa­łem rów­nież o moich powo­dach, dla któ­rych chciał bym mieć wpływ, na popra­wie­nie opinie ludzi o barach, mieć wkład w sze­rze­nie jakże zacnej kul­tury cock­ta­ilo­wej. Poka­zać i uświa­do­mić jak fajna, może być zaba­wa w odkry­wa­nie nowych sma­ków i zabawa już zna­nymi.

Trudne Począt­ki… a może praca barbacka? 

Już zabiorę się za wyja­śnie­nie pod tytułu, pokrótce opo­wiem jak zacząć swoją przy­go­dę z gatronomią, w sposób inny niż kurs barmański… Wspo­mi­na­łem już wcze­śniej o wszel­kiej maści kur­sach, szko­le­niachszko­łach bar­mań­skich.
Jest to jak naj­bar­dziej dobry spo­sób żeby zacząć, acz­kol­wiek jedy­nie jeśli przepro­wa­dzimy wpierw roze­zna­nie. Poszu­kamy która z szkół w oko­licy, ma dobre opi­nię, możemy zapy­tać rów­nież bar­dziej doświad­czo­nego kolegi. Jak wygląda takie szko­le­nie, a więc dosta­jemy masę teo­rii, suchej wie­duży. Z która zro­bimy co ze chcemy, albo zapa­mię­tamy i przy­swo­imy, albo wyleci nam z głowy jak to wygląda zwy­kle z wie­dzą,  którą uwa­żamy za nie­po­trzebną. Piękne jeśli szko­le­nio­wiec naprawdę zain­te­re­suje nas, jak dobry rol­nik on rów­nie ciężką pracą zasieje w nas ziarno. My z dru­giej, a nie koniecz­nie prze­cież musimy, wyko­rzy­stać to co nam dane. Takowy kurs zwy­kle rów­nież zawiera w sobie część prak­tyczyną, w któ­rej będziemy ćwi­czyć zdol­no­ści manu­alne i pierw­szy raz stać, za praw­dzi­wym barem. I to znów wypada wspomnieć, że odby­cie kursu, w żaden spo­sób nie gwa­ran­tuje nam miej­sca pracy. Liczy się doświad­cze­nie i wyro­bione nawyki, a także wie­dza, którą można zdo­by­wać w wła­snym zakre­się, np. Na tej stronie. Nie pole­cam żad­nych szkół, gdyż nie pisze tego żeby robić komuś reklamę.

Dru­gim z spo­so­bów i ten uwa­żam za dużo lep­szy, jest zatrud­nie­nie się w barze, klu­bie bądź cock­tail barze, w cha­rak­te­rze zaple­cza bar­mań­skiego- pomocy barmańskiej tzw. bar­backa. Pro­szę nie mylić z szklan­ko­wym, co zda­rza się dosyć czę­sto w naszym kraju. Każdy bar­man doceni dobrego „backa”, to jego zaple­cze i bez jego pomocy bar nie jest wsta­nie dzia­łać sprawnie. Nie­stety ten pomoc­nik, jest zatrud­niany tylko w miej­scach gdzie pracy jest dużo, a bar­man nie jest w sta­nie wszyst­kiego zro­bić sam. Wszystko dzieję się bar­dzo szybko, co wymaga szcze­gól­nego podziału na role. Do pod­sta­wo­wych obo­wiąz­ków należy: mycie i dostar­cza­nie szkła, obróbka owo­ców kro­je­nie i drą­że­nie o ile bar ser­wuje cock­ta­ile w owo­cach, przy­go­to­wa­nie pół pro­duk­tów syro­pów i wyci­ska­nie soku z owo­ców, uzu­peł­nia­nie barów dba­nie o zapełnienie barów towarem.

Więc jak sami widzi­cie zaple­cze ma naj­lep­sze miej­sce do obser­wo­wa­nia pracy lokalu, z cza­sem każdy back, oczywiście ten który do tego dąży i szybko ogarnia, powoli uczy się obo­wiązków bar­mana. Zdobywa wiedzę, aż do czasu gdy staje się jed­nym z barmanów. Jak to się mawia „lepiej być bac­kiem w dobrym lokalu niż bar­manem w sła­bym”, i to stwier­dze­nie jest jak naj­bar­dziej praw­dziwe. Można pra­co­wać lata na pozy­cji bar­mana i nie mieć dużej wie­dzy, nie każdy lokal świad­czy usługi na wyso­kim pozio­mie, jest wiele miejsc gdzie praca bar­mana polega na nala­niu wódki z cola czy piwa. Więc praca w dobrym miejscu jest cenna, obserwując barmanów barback uczy się, każdy barman ceni zaplecze, gdy widzi w kimś potencjał chętnie będzie dzielił się wiedzą. Jak widać praca barbacka to całkiem dobry pomysł, i zdecydowanie pewniejszy. Jesteśmy odrazu w pracy, zarabiamy pieniądze, mamy kontakt z barem podczas czasu działania i możemy się przekonać jak to wygląda naprawdę. 

Zarobki za barem i pod­su­mo­wa­nie…

Nie będzie nic o zarob­kach, wia­domo że jest to sprawa bar­dzo ważna. Lecz sami jeste­ście w samie się domyślić, że zarobki rosną wprost pro­por­cjo­nal­nie, do poziomu usługi. Jaki jeste­śmy w sta­nie zaofe­ro­wać. Znaczna czę­ści wyna­gro­dze­nia w gastro­no­mii to tzw. „tip” czyli napi­wek, a zatem dobro­wolny datek od naszego gościa. Tu też wprost proporcjonalny zysk z napiwku, do poziomu miejsca pracy. W myśl tego bonus, który możemy otrzy­mać, ale nie koniecz­nie musimy. Może cie mi zaufać, nikt nie da Wam napiwku od tak… Wzbu­dze­nie zain­te­re­so­wa­nia po przez nasza wie­dzę o pro­duk­cie, o jego histo­rii, czy po pro­stu nor­malna roz­mowa poka­zu­jąca że fajny z Cie­bie koleś. Myślę że z cza­sem, sami dowie­cie się jak gro­ma­dzić z tipów pokaźne sumy…

Bar­man w dobrym barze, jest w sta­nie zaro­bić sumy zbli­żone do inży­nieraz, czy korpo-szczura na wysokim stanowisku. Jednak robiąc wyłącz­nie to co lubi, w luźnej atmosferze i pozna­jąc cie­ka­wych ludzi. Pow­szechna opi­nia ludzi myślę że jest bar­dzo mylne. Mia­no­wi­cie powszechna jest myśl ogółu, o tym że bar­mani to zło­dzieje. Tną na alkoholu i oszu­kują szefa, gości lokalu i w ogóle jedna mafia. Wia­domo że możemy się spo­tkać z takim podej­ściem do pracy, wia­domo że takie sytu­acje się zda­rzają i z pewnością ist­nieją bar­mani, któ­rzy oszu­kują poda­jąc gościom okro­jone z alko­holu napoje.

Klub praca barmana
W klu­bie przy barze dzieje się naprawdę dużo…

Jest fak­tem, że to w naszych spra­co­wa­nych dło­niach leży sze­rze­nie kul­tury cock­ta­ilo­wej. Uświa­da­mia­nie naszych dro­gich gości co w tym momen­cie piją, jak to powstaje i jaką drogę przy­było zanim tra­fiło na blat naszego baru. Wie­rze, że im wię­cej osób będzie świa­do­mych, tym wię­cej będziemy mieli z tej pracy rado­chy. Być może kie­dyś docze­kam się świet­nie zaser­wo­wa­nego „negroni”, w każ­dym prze­cięt­nym pubie nad Bał­ty­kiem…Jednakże jestem pewien, wręcz wiem to z doświad­cze­nia, że to raczej margines szybka kasa, oszu­stwo nie pro­wa­dzi do niczego. Znane są histo­rie bar­manów którzy przy­ła­pani na oszu­strach, nie tylko nie tylko tracili pracę. Lecz później, nie mogąc jej zna­leźć przez bar­dzo długi czasw końcu zmie­niali branżę. Świat gastro­no­mii to jedna wielka rodzina, a infor­ma­cję szybko się roz­cho­dzą. Więc moja dobra rada to podno­sze­nie swo­ich kwa­li­fi­ka­cji, a nie szybka kasa i kra­dzieże. Logiczne jest że nikt nam nie zapłaci również, dużych pie­nię­duży, jeśli nie posia­damy szcze­gól­nych umie­jęt­no­ści i dużej wie­dzy. Pamiętajcie że wzyklym najprostszym barze, właściciel nie potrzebuje wysokiej klasy barmana

Drogi czy­tel­niku, jak sam widzisz nie ma na co cze­kać, świat stoi o two­rem i wszystko zależy od Cie­bie. Już dzi­siaj czy­taj, zdo­by­waj wie­dzę, a być może kie­dyś będziesz opo­wia­dał histo­rię „Long Islandi Ice Tea”, gdzieś w hote­lo­wym lobby?? Powodzenia 

Nie zapo­mi­naj­cie że jeste­śmy tylko ludźmi, więc nic dziw­nego nie ma w tym że cze­goś nie wiem czy nie potra­fimy. Zaw­sze jest odpo­wied­nie miej­sce i czas, na naukę i roz­wi­ja­nie wie­dzy, a nauczy­cie­lem może być każdy, a nie­jed­no­krot­nie życie może zasko­czyć…

Poz­dra­wiamy i zachę­cam do dal­szej lek­tury!

Bar Wikipedia 

Michał

 

Trudne początki pracy barmana
5 (100%) 1 vote

Podobne wpisy

Jedna myśl na temat “Trudne początki pracy barmana

  1. Hi! Would you mind if I share your blog with my facebook group?
    There's a lot of people that I think would really
    enjoy your content. Please let me know. Thank you

Dodaj komentarz